Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - UNESCO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - UNESCO. Pokaż wszystkie posty

22 kwietnia 2010

{133} Chile, Kościoły archipelagu Chiloé

Kolejna piękna kartka od kochanego Fernando z Chile. Zafundował mi ciąg dalszy wycieczki krajoznawczej, tym razem zabrał mnie (a właściwie nas ;)) na archipelag Chiloé u wybrzeży Chile. Wyspy te słyną przede wszystkim z całej masy pięknych kościółków, jak te na kartce. Na głównej wyspie, też Chiloé, i sąsiednich wysepkach zachował się szereg jezuickich kościołów, wznoszonych z drewna w XVII i XVIII wieku, tj. w czasach izolacji wyspy po buncie Mapuczów. W 2000 roku szesnaście z istniejących tu kościołów zostało wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W zachodniej części wyspy utworzono w 1983 roku Park Narodowy Chiloé. Typową roślinnością są tu lasy złożone z sosen i wiecznie zielonych bukanów. Żyje tu też blisko 100 gatunków ptaków. Na wybrzeżach Oceanu Spokojnego ciągną się piaszczyste wydmy. W parku do dziś mieszkają dawni mieszkańcy regionu - Indianie z plemienia Huiliche. Dla Fernando jednostką miary jest odległość od Santiago, stolicy Chile, gdzie mieszka. Archipelag ten znajduje się więc około 1200km od Santiago.
Muchas gracias, Amigo! Y felicidades! ;)

20 kwietnia 2010

{132} Malezja, Malakka, trishaws

Tę kartkę dostałam w ramach RR od Reginy. Po niej wysłała jeszcze jedną, bo ta długo nie docierała, w końcu przyszła po 2 miesiącach od wysłania! Przedstawia bardzo popularny w Malezji, szczególnie w regionie Malakka, środek transportu, zwany trishaw, czyli w wolnym tłumaczeniu po prostu trójkołowiec. Tak jak pan na trzecim zdjęciu, tak tubylcy zarabiają na życie, wożąc turystów na wygodnych siedzeniach na tyłu pojazdu. W ten sposób można objechać całe miasto, często za grosze, jeśli trafi się na zdesperowanego "przewodnika"... Tego typu wózki są popularne także w miastach europejskich, nawet w moim ukochanym Toruniu można kilka takowych uświadczyć, jednak są one zdecydowanie mniej urokliwe niż te ze zdjęć. Nie mówiąc już o tym, że objechać można w ten sposób Ratusz, może wjechać w jedną małą uliczkę i wrócić na miejsce, po czym zapłacić całkiem sporo kasy ;) A z innej bajki - czy widzieliście na oficjalnym postcrossingowym blogu post o Tuvalu? Można sobie "zaklepać" kartki robione przez tamtejsze dzieci!

14 kwietnia 2010

{130} USA, Olympic National Park

Raz jeszcze ten sam amerykański park narodowy, od tej samej osoby - czyli Olympic National Park od Mary. Miejsce na kartce to Sea Stack - morska iglica skalna? Jest to typowy widok dla wybrzeży w tamtych okolicach, a krajobrazy te od dawna przyciągają spore rzesze turystów, którym nie straszne piesze wycieczki i łono natury. Piękne widoki tego typu możemy zobaczyć w filmie "Księżyc w nowiu" - nie jest to mój ulubiony rodzaj filmów, ale czasem dobrze jest obejrzeć coś lekkiego ;) Dziś jest na to idealny czas, bo od rana prawie nie wychodzę z łóżka. Myślę, że z tej kartki ucieszy się przynajmniej jedna osoba - prawda, Callanthe? :)

12 kwietnia 2010

{129} Litwa, Wilno

Tę kartkę w ramach oficjalnego losowania dostałam od 21letniej Vaivy z Wilna. Studiuje ona historię kulturalną i antropologię, a bliska jest mi z innego powodu. Otóż Vaiva hoduje ptaszniki i węże, mamy więc takie samo hobby ;) Co się tyczy samej kartki, przedstawia widok z lotu ptaka na Wilno. Nie jestem pewna, czy to nie jest ad-card, ale i tak mi się podoba. Obecne Wilno (Vilnius) to bez mała 600-tysięczna stolica niepodległej Litwy, miasto młode, pełne życia, szybko rozwijające się. Jego serce stanowi przepiękna starówka (Senamiestis), jedna z większych i rozleglejszych w Europie. O niegdysiejszej świetności grodu nad Wilią (Neris) i Wilenką (Vilnia) świadczy kilkadziesiąt zabytkowych, przeważnie barokowych kościołów, wspaniałe magnackie rezydencje i mieszczańskie kamieniczki. Zwiedziwszy bezcenne zabytki Wilna, warto spróbować wczuć się w duszę miasta; pogaworzyć ze śpiewnie zaciągającym staruszkiem, pobłądzić bez celu po wąskich uliczkach i zaułkach, wziąć udział w nabożeństwie w języku polskim, posiedzieć na parkowej ławeczce koło katedry lub nad Wilią, popatrzeć na nie z wysokości baszty Giedymina lub Góry Trzykrzyskiej.

7 kwietnia 2010

{128.1} Wietnam, Zatoka Ha Long

Kartkę tę dostałam od znajomej z forum postcrossingu, z którą rozmawiałam już od dość dawna, a nigdy nie przyszło nam do głowy wymienić się kartkami, aż do tej pory. Mowa o Jo, która jest Angielką, ale mieszka w Wietnamie od wielu lat. Konkretniej - w jego stolicy, czyli Hanoi, która obchodzi wkrótce tysięczne urodziny. Kartka przedstawia jednak inne miejsce - zatokę Ha Long, znajdującą się na liście UNESCO. To typowa sceneria dla wybrzeży Wietnamu - nic, tylko pozazdrościć widoków... Zatoka jest bardzo popularnym celem wycieczek samych Wietnamczyków jak i turystów zagranicznych. Popularnymi formami zwiedzania są łodzie oraz kajaki, ponadto istnieje tu wiele miejsc nadających się do kąpieli i biwakowania. W mieście Ha Long mieści się centrum informacji turystycznej oraz muzeum przyrodnicze. Rosnący ruch turystyczny pozostaje jednak pod stałą kontrolą ze względu na jego niekorzystne oddziaływanie na ekosystem Zatoki. Populację regionu szacuje się na ok. 300 osób, z których większość mieszka na łodziach i bambusowych tratwach. Po wpisaniu tego miejsca na listę UNESCO rybacy byli zmuszani do jego opuszczenia, jednak udało im się obronić przed wysiedleniem na stały ląd. Dużym zagrożeniem dla wartości przyrodniczych regionu są przebiegające tędy szlaki morskie oraz działające w pobliżu kopalnie węgla kamiennego.

1 kwietnia 2010

{123} USA, Jaskinie w Carlsbad

Kartkę tę dostałam od Agaty, mojej światowej kuzynki, która mieszka na Florydzie, a zwiedziła już chyba wszystkie stany w USA ;) Tym razem odwiedziła Nowy Meksyk i miejscowość Carlsbad, gdzie znajdują się największe naturalne jaskinie w USA. W tamtym terenie, obejmującym 83 jaskinie, powstał park narodowy - Carlsbad Caverns, wpisany w 1995 roku na listę UNESCO. Agata pisze, że jaskinie te są tak ogromne, że zwiedzając je czuła się jak w górach, z tą maleńką różnicą, że wysoko nad głową zamiast błękitnego nieba miała wilgotne skały. To jedno wejście na kartce samo w sobie wygląda imponująco, a zważywszy na wielkie ilości kilometrów, na jakie jaskinie ciągną się w dal i wgłąb... Na samą myśl zapiera mi dech, chciałabym to kiedyś zobaczyć. Byłam pod wielkim wrażeniem Jaskini Łokietka w Ojcowskim PN, Jaskini Niedźwiedzie JESZCZE nie udało mi się odwiedzić, ale wszystko przede mną - to marzenie jest przynajmniej do spełnienia. :)

26 marca 2010

{119} Malezja, Malakka

Nie wiem, czemu, ale od ostatniej kartki nie mogłam dodać nic nowego - przy próbie załadowania zdjęcia pojawiał się komunikat "Błąd serwera"... W każdym razie tym razem kartka z Malezji od Reginy, 16latki z miasta Malakka. Za panowania sułtanów Malakka (Melaka) była jednym z najważniejszych i najbogatszych ośrodków handlowych w Azji Południowo- Wschodniej. Niektórzy twierdzą, że w tym właśnie mieście można poznać prawdziwe oblicze Malezji. Początkowo Malakka była tylko jedną z wielu rybackich wiosek. Około 1400 r. zwrócił na nią uwagę hinduski władca Sumatry – Parames’wara. Pod jego rządami wioska przekształciła się w ważny port, w którym załogi statków przeczekiwały monsun i uzupełniały zapasy. W 1405 r. do Malakki przypłynął admirał Zheng He, przywożąc dary od cesarza Chin, Yong-luo, oraz obietnicę udzielenia ochrony przed napadami Tajów. Wkrótce potem zaczęli przybywać do miasta chińscy osadnicy. Nazywano ich Baba, Nyonya, a także Chińczykami znad cieśniny.

1 marca 2010

{112} Rosja, St. Petersburg, Sobór św. Izaaka

Długo nic nie dodawałam i znowu zrobiła się spora kolejka... Tę kartkę otrzymałam od Raulinki w ramach miejskiego RRa. To kolejny już widok St. Petersburga, ale wg mnie chyba najładniejszy. Na pierwszym planie jest pomnik cara Mikołaja I, a w tle widzimy kopułę soboru św. Izaaka - charakterystyczny element krajobrazu Petersburga, który rozbłyskuje na południe od placu Dekabrystów. Niewiarygodnie bogate wnętrze udostępniono jako muzeum (zakaz fotografowania). Od 1990 r., po 62 latach przerwy, w ważniejsze święta religijne znów odbywają się tu nabożeństwa. Ogłoszony w 1818 r. przez Aleksandra I konkurs na projekt soboru wygrał Francuz Ricard de Montferrand. Budowa potrwała na tyle długo – do 1858 r. – że następca Aleksandra, Mikołaj I, miał sposobność wprowadzenia do pierwotnej koncepcji zmian zmierzających w kierunku monumentalizmu. Przeznaczone na filary olbrzymie bryły granitu sprowadzono z Finlandii. Oczywiście wcześniej trzeba było zbudować linię kolejową i specjalne statki. Na zachodniej fasadzie widnieje posąg Montferranda z modelem katedry w dłoni. Kilkaset stopni wiedzie na kolumnadę (kołonnada; zamykane godzinę wcześniej od soboru; 100 rb, uczniowie 50 rb) wokół bębna kopuły. Panorama miasta jest zachwycająca.

16 lutego 2010

{110.2} Wyspa Wielkanocna, Chile

Kolejna kartka od Fernando z Chile, kolejna z Wyspy Wielkanocnej, czyli Rapa Nui, konkretniej z obszaru Moai. Miejsce to znane jest przede wszystkim z około 900 kamiennych posągów, zwanych moai stawianych na kamiennych platformach ahu. Stanowią one najbardziej znane osiągnięcie cywilizacji polinezyjskich mieszkańców wyspy. Większość z nich została wykuta w tufie wulkanicznym pochodzącym z wulkanu Rano Raraku przy pomocy narzędzi z bazaltu. Kamieniołom, w którym obrabiano materiał, porzucono nagle. Świadczą o tym niedokończone posągi. Przeznaczenie tych obiektów nie jest dotychczas znane. Powstało na ten temat wiele teorii, mówiących o posągach jako wyobrażeniu bóstw, czy przodków. Nie wiadomo też, jak przemieszczano ciężkie bloki kamienia. Prawdopodobnie używano do tego drewnianych płóz. Moai wycinano kamiennymi narzędziami ze skały wulkanicznej. Polinezjaniści zgodnie przyjmują, że budowa posągów została przerwana nagle w XVI wieku. Powodem było prawdopodobnie przeludnienie wyspy, klęska głodu i wybuch walk międzyplemiennych.

10 lutego 2010

{110.1} Chile, Wyspa Wielkanocna

Pamiętacie Fernando z Chile? Uradował mnie ostatnio kolejnymi niesamowitymi kartkami - tak, z Wyspy Wielkanocnej! W języku polinezyjskim to właśnie Rapa Nui. Znajduje się ona aż 3600km od wybrzeży Chile, jednak należy do terytorium właśnie tego państwa. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że Fernando uda się zdobyć kartki stamtąd, ale jak widać - umie chłopak zaskakiwać ;) Według literatury wyspa została zasiedlona około roku 300-400 n.e. przez osadników z Hawajów. Niektórzy naukowcy twierdzą jednak, że mogło to mieć miejsce około roku 700-800 n.e. na co wskazuje datowanie radiowęglowe. Polinezyjczycy prawdopodobnie przybyli z Markizów przywożąc ze sobą banany, taro, kurczaki, czy szczury. Kontakt Europejczyków z wyspą rozpoczął się w niedzielę wielkanocną 1722 roku (stąd też nazwa wyspy), gdy Holender Jacob Roggeveen odkrył na wyspie 2000-3000 mieszkańców, jakkolwiek cywilizacja ta mogła wcześniej dochodzić do 10000-15000 mieszkańców. Taki spadek liczby mieszkańców spowodowany został przez wyczerpanie naturalnych zasobów wyspy oraz ścięcie wszystkich drzew. Według podań ustnych w wyniku tego doszło do walk oraz kanibalizmu z powodu braku żywności. Wyspa Wielkanocna słynie przede wszystkim jednak z wielkich posągów, zwanych Moai i przedstawiających ludzkie głowy i sylwetki, ale o nich następnym razem... ;)

1 lutego 2010

{101} Szwajcaria, Berno

Kolekcja nadal się powiększa - tym razem stolica Szwajcarii, czyli oczywiście Berno. A jak Szwajcaria, to znaczy, że od Sary. Przedstawia widok na Stare Miasto i Katedrę. Berno w niczym nie przypomina innych europejskich stolic - jest urokliwe i przyjemnie prowincjonalne. Trudno nie zetknąć się z wszechobecną tutaj nazwą UNESCO, stolica Szwajcarii szczyci się bowiem faktem, że jej średniowieczne śródmieście figuruje na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego. Podczas spaceru po długich, krętych, brukowanych ulicach, pośród XV-wiecznych kamienic z podcieniami, przed zwiedzającym otwiera się specyficzna przestrzeń architektoniczna na kształt wijącego się pośród zabudowań tunelu. Z otaczających miasto wzgórz można podziwiać równie ciekawy widok: równoległe rzędy czerwonych dachów domostw stłoczone na skrawku lądu wciśniętym w zakole rzeki Aare.

31 stycznia 2010

{100} Rosja, Moskwa, Plac Czerwony

Proszę Państwa, setna kartka na tym blogu! :)
Tym razem moskiewski Plac Czerwony przysłany przez Victora, wielkiego miłośnika wszelakich serialów. Mieszka i pracuje w Moskwie i ma 20 lat. Plac Czerwony znajduje się tuż za murem Kremla. Jest centralnym miejscem miasta, od którego rozchodzą się promieniście główne arterie komunikacyjne Moskwy. Początkowo Plac otaczała drewniana zabudowa, którą ze względu na zagrożenie pożarowe usunięto pod koniec XV wieku. Nowo otwarte miejsce służyło za targowisko i było nazywane „Pożar”. Następnie stało się miejscem uroczystości publicznych, koronacji carów. Obecna nazwa Plac Czerwony wywodzi się od koloru otaczających go cegieł i przyjęła się w miejsce wcześniejszej w XVII wieku. W okresie istnienia ZSRR Plac Czerwony stał się najważniejszym ośrodkiem życia publicznego. Mieściła się przy nim oficjalna siedziba rządu i odbywały się na nim często parady wojskowe. Na Placu Czerwonym znajduje się cerkiew Wasyla Błogosławionego, jedna z najpiękniejszych cerkwi w Moskwie i mauzoleum Lenina. W pobliżu jest katedra św. Bazylego i nieco dalej katedra Kazańska. Stronę północną Placu zajmuje Państwowe Muzeum Historyczne.

27 stycznia 2010

{93} Rosja, Moskwa, Cerkiew Wasyla Błogosławionego

Przepiękna kartka z polsko-światowego taga przesłana przez Tianę z rosyjskiej Moskwy. Przedstawia oczywiście Cerkiew Wasyla Błogosławionego na Placu Czerwonym. Ten symbol Rosji został wzniesiony w latach 1555–1561 (na miejscu wcześniejszej świątyni) dla uczczenia zdobycia przez Iwana Groźnego Kazania, twierdzy tatarskiej. Stanowi ucieleśnienie czysto rosyjskiego stylu, który w owym czasie, po okresie budownictwa drewnianego, osiągnął szczytowy punkt rozwoju. Według legendy, Iwan kazał oślepić architekta, aby nigdy już nie stworzył niczego równie wspaniałego. Wasyl (Bazyli) Błogosławiony, którego imię nosi katedra, przepowiedział Iwanowi wieczne potępienie. Święty bosy „szaleniec”, jeszcze przed wymarszem wojsk na Kazań, wieszczył carowi, że zamorduje swego syna, co faktycznie się stało w przypływie szału cara. Wasyl nie doczekał końca oblężenia. Pochowano go obok cerkwi, na której miejscu niebawem stanęła świątynia jego imienia. Później został kanonizowany. Pozorny bezład kształtów kościoła kryje przejrzysty plan rozmieszczenia dziewięciu głównych kaplic. Środek zajmuje najwyższa, z dachem namiotowym, w narożnikach stroją cztery następne, o ośmiokątnych wieżach, przykrytych największymi kopułami, a pomiędzy nimi są cztery mniejsze. Dodatkową kaplicę północno- -wschodnią, ponad grobem Wasyla Błogosławionego i pokrytą dachem namiotowym południowo-wschodnią dzwonnicę dodano później. W latach 70. XVII w. kopuły ozdobiono, nadając im obecny kolorowy wygląd. Wewnątrz, na parterze, można obejrzeć niewielką wystawę poświęconą patronowi świątyni oraz piękne freski z motywami kwiatowymi i wizerunkami świętych.

25 stycznia 2010

{90} Łotwa, Ryga by night

Jeszcze jedna kartka od Laury z Łotwy w ramach mojego RRa (reklama ;) - KLIK) tym razem na pewno mogę ją uznać za element mojej kolekcji nocnych stolic Europy. Na tym zdjęciu Ryga wygląda naprawdę wspaniale, może ze względu na żaglowce? Zdjęcie zrobione zostało podczas imprezy Cutty Sark Tall Ships' Races, czyli zlotu żaglowców, przeważnie połączonego z regatami oraz imprezami okolicznościowymi, organizowanego przez Sail Training Association, mające propagować ideę wychowania młodzieży na pokładach wielkich żaglowców. Odbywają się one oczywiście także w Polsce i przyciągają wielkie tłumy. Laura cieszy się na nie zawsze, głównie ze względu na przystojnych marynarzy ;) Jeszcze o znaczku - kuna, bardzo mi się podoba :)

24 stycznia 2010

{88} Chiny, Góra Emei

Kolejna boska górska kartka, choć samych gór nie widać... Przysłał ją z Chin Huang Hai. Na zdjęciu mamy widok na chmury, które otaczają szczyt góry Emei w prowincji Sichuan, na wysokości 3077 m.n.p.m. Góra ta jest dokładnie chińskim odpowiednikiem naszej Częstochowy, dla buddystów stanowi miejsce święte, z którym wiążą się legendy. Boddysatwa Puxian od trzech lat tułał się na swoim ogromnym białym słoniu między Indiami a Chinami w poszukiwaniu idealnego miejsca na pustelnię. Był wybredny: tu mu się nie podobało, tam się nie mógł skupić. Wędrówka Świętego dobiegła wreszcie końca w górach masywu Emei w południowo-zachodnich Chinach, kiedy to pojąc słonia w stawie, ujrzał wśród chmur rękę Buddy uniesioną w geście pozdrowienia. Oczywiście Puxian odczytał to jako znak, odprawił słonia, zbudował sobie koło stawu szałas, po czym spędził tam następnych 40 lat na medytacji. Od tego czasu następcy Puxiana wznieśli w masywie Emei ponad 200 buddyjskich klasztorów, z których około 30 funkcjonuje do dziś. Jako jedna z czterech najświętrzych gór chińskiego buddyzmu Emei przyciąga rzesze pielgrzymów od 1300 lat. I nic dziwnego, bo ja nawet pisząc to, czuję atmosferę i magię tego miejsca...

20 stycznia 2010

{80} Łotwa, Ryga

Znowu tagowa kartka od Laury, choć innej Laury i z innego kraju ;) Została wysłana ze stolicy Łotwy, czyli oczywiście z Rygi. Miałabym dylemat, czy uznać ją jako część kolekcji nocnych stolic, jednak wiem, że dostanę z Rygi jeszcze jedną, typowo nocną, też zresztą od Laury. Ryga ma chłodny, północny, na poły skandynawski charakter. Surowe i dostojne, wzniesione z rozmachem miasto robi nie lada wrażenie. Największą atrakcją jest bez wątpienia starówka. Turystów przyciągają tu od lat masywne mieszczańskie kamienice i zespół kamieniczek Trzej Bracia, gmachy kupieckiej gildii, resztki murów obronnych, wreszcie wąskie i brukowane uliczki. Warto rzucić okiem na ryski gotyk i secesję, na luterańską katedrę i jej słynne organy, uwagę zwracają również kościoły ze strzelistymi wieżami. W centrum miasta, pod monumentalnym Pomnikiem Wolności leżą świeże kwiaty, składane są czerwono-biało-czerwone wieńce, palą się świeczki i znicze, kompania reprezentacyjna niczym przed grobem nieznanego żołnierza trzyma honorowe warty. Zdobiąca szczyt statuy kobieca postać w wyciągniętych ku niebu dłoniach dzierży trzy złote gwiazdy - symbol trzech historycznych prowincji Łotwy: Inflant, Kurlandii i Łatgalii. I jeszcze znaczek - strrrasznie podoba mi się jego kolorystyka!

18 stycznia 2010

{75} Chiny, Góry Lushan

Nie jest to pierwsza kartka od Long Yu z Chin, którą bardzo podziwiam za poświęcenie, jakim się wykazuje w sytuacji, kiedy matka jej przyjaciółki jest śmiertelnie chora i wyczekuje z utęsknieniem kartek ze świata. W każdym razie tę pocztówkę Long Yu wysłała mi w ramach górskiego mini-RRa. Przedstawia góry o nazwie Lushan. Znajdują się one w prowincji Jiangxi w południowych Chinach, krajobrazy tam są przepiękne. Już od dawna istniało dużo pięknych opowieści o tych górach. Leżą w północnej części prowincji Jiangxi i znane są z ich wysokości, uroku, nierównych szczytów i piękna. Dużo słynnych osób odwiedzało te góry i pod wpływem ich piękna stworzyło wiele arcydził sztuki. Poeci napisali o górach Lushan dużo pięknych utworów poetyckich. Przykładami są wiersze Li Taipai i Su Dongpo, które do dzisiaj są popularne i niemal wszyscy Chińczycy znają ich fragmenty. Góry Lushan mają też inne nazwy, Kuanglu i Kuangshan. Według legendy pochodzącej z okresu panowania dynastii Zhou, w IV wieku przed naszą erą, uczony Kuangsu studiował w górach Lushan taoistyczne czary. Panujący ówcześnie cesarz dowiedział się o nim i kilka razy zaproszał go do jego cesarstwa. Jednak Kuangsu za każdym razem odmawiał i nadal studiował w głębii gór. Pewnego dnia Kuangsu zniknął i ludzie mówili, że poznał on wreszcie doktrynę Taoizmu i zamienił się w boga. Od tej chwili miejsce w którym Kuangsu studiował księgę taoistyczną nazywano "domem boga" a góry zmieniły nazwę na góry Kuangshan albo góry Kuanglu. No i na koniec, kolejna porcja chińskich znaczków, które wręcz kocham!

14 stycznia 2010

{64} Węgry, Budapeszt

Tym razem kartka, która w wielkim stylu wzbogaca moją kolekcję nocnych widoków stolic Europy. Przysłała mi ją Dóra w ramach stolicowego RRa. Pochodzi oczywiście z węgierskiego Budapesztu, miasta, które na pewno znajduje się w pierwszej dziesiątce miast, które chciałabym odwiedzić. Jak powszechnie wiadomo "Polak, Węgier - dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki. Oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi", a poza tym - "Węgier Polaka rad gości i słucha, w nowym znajomym znajdzie zawsze druha". Budapeszt, nazywany często Perłą Dunaju, uważany jest za jedną z najpiękniejszych europejskich stolic. Łączy w sobie niezwykłe piękno nowoczesnej zachodniej metropolii z  duchem historii dawnego imperium Habsburgów; zachwyca malowniczym położeniem i bogactwem swych zabytków; kusi niezwykłą wielkomiejską atmosferą przeplatającą się z dyskretnym urokiem spokoju prowincji. Wyjazd do położonego stosunkowo blisko Polski Budapesztu to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu - wizyta w węgierskiej stolicy będzie dla każdego niezapomnianym przeżyciem i ogromną atrakcją. Na powyższym zdjęciu widzimy m.in. Parlament. Dodatkowo - znaczek - przyznaję, że nie mam pojęcia, co "świętuje".

13 stycznia 2010

{63} Grecja, Rodos

Bardzo się zawiodłam, kiedy w UNESCO-wym tagu zatagował mnie Polak. Bogusław napisał jednak, że dostanę zagraniczną kartkę. No i dostałam, Stare Miasto na greckiej wyspie Rodos. Ma wiele nazw, ale najczęściej spotkać można nazwę wyspa Słońca lub Heliosa, czasami tylko wyspa róż, a jeszcze rzadziej wyspa kotów. Jakby jej nie nazwać, jest ona jednym z najpopularniejszych regionów turystycznych Grecji. Antyczni ludzie wierzyli, że była ulubioną wyspą boga słońca Heliosa. Znaleźć tu można piękne, długie plaże, malownicze, zaciszne zatoki, i co równie ważne, tyle odmian błękitu morza, że nie dacie wiary. Restauracje, dyskoteki, nocne kluby i bogata oferta sportów wodnych nie pozwolą nudzić się żadnemu turyście. Tych, których nie interesują tego typu atrakcje, zachwycą pewnie ruiny świątyń, zamków, a już na 100% średniowieczna starówka miasta Rodos, która to należy do najpiękniejszych w basenie Morza Śródziemnego. Jeżeli masz problem z wyobrażeniem sobie życia w XIV w. wybierz się na starówkę miasta Rodos - tam czas zatrzymał się w miejscu! Rodos to także wspaniałe warunki do uprawiania sportów wodnych. Na zachodnim wybrzeżu spotkać można zaawansowanych miłośników surfingu. W tej części wyspy koło Ialyssos znajduje się jedna z najlepszych baz surfingowych w Grecji. Dogodne warunki panują również w Faliraki, również na południe od Lindos, na plaży Kiotari, można uprawiać najróżniejsze sporty wodne. O znaczkach nie będę pisać - dobre, bo polskie ;)

11 stycznia 2010

{58} Belgia, Bruksela

Tym razem kartka z UNESCOwego taga z Belgii, nadesłana przez Laure. Na kartce oczywiście stolica Belgii, czyli piękna Bruksela, a konkretniej - Grand Place. Bruksela jest siedzibą króla i parlamentu belgijskiego, a ponadto jest siedzibą NATO, Euroatomu i kilkudziesięciu organizacji międzynarodowych. Bruksela jest ponadto siedzibą instytucji Unii Europejskiej. Stanowi ważny ośrodek handlowy, bankowo-finansowy i kulturalno-naukowy kraju. Jest też siedzibą dwóch królewskich akademii umiejętności (walońskiej i flamandzkiej), Królewskiej Akademii Sztuki (zał. 1711), Biblioteki Królewskiej (zał. 1837); posiada dwa uniwersytety (ULB i VUB), konserwatorium i instytuty naukowo-badawcze, teatry, 30 muzeów. Centralnym punktem miasta jest właśnie Grand Place z gotyckim ratuszem (Hôtel de Ville) z XV wieku i zabytkowymi kamienicami oraz Domem Króla (Maison du Roi). Dom Króla to pałac, pochodzący z XVI wieku, w którym obecnie znajduje się Muzeum Miejskie (między innymi z ceramiki i wyrobami ze srebra). W pobliżu placu znajdują się galerie św. Huberta z XIX wieku, ze sklepami galeriami, kafejkami i restauracjami kuchni z całego świata. A oto ciekawostka: "okrężne" zdjęcie całego Grand Place. Wygląda naprawdę pięknie, otwórzcie to sobie w nowym oknie...
Na koniec jeszcze stuprocentowo belgijski znaczek, całkiem ciekawy :)